Translate

środa, 22 kwietnia 2015

Biegam... nie tylko po ogrodzie

Dziewięć dni temu podjęłam decyzję życia.
Zaczynam biegać.
Codziennie. Lub chociaż co drugi dzień. Od 45 minut do godziny.
Jestem z siebie niezmiernie dumna, ponieważ nigdy nie byłam typem sportowca.
A bieganie szczególnie było tą dyscypliną, w której absolutnie się nie widziałam.
Jednak od dziewięciu dni, każdego poranka zakładam buty, biorę psicę i biegnę.
Początkowo był to marszo- bieg, z przewagą marszu.
Każdego dnia jestem  w stanie przebiec coraz dłuższy odcinek bez zadyszki i stawania. I każdego dnia coraz bardziej odnajduję przyjemność w pokonywaniu własnych ułomności.
Ważę się również namiętnie, choć póki co nie mam na koncie spektakularnych efektów. Ale cierpliwie czekam. Co ja mówię! Nie czekam! Działam. W końcu działam nie obiecując sobie, że
" od jutra"...
Dzisiaj pokonałam dystans  6, 67 km w 54minuty spalając 613 kcal ( jak podaje endomondo) uczciwie przyznając, iż "biegu" było" tak na oko co najmniej 4,5- 5 kilometrów.
Sama nie mogę w to uwierzyć.
Wracam mokra jak nie wiem co, ale szczęśliwa i pełna zapału oczekując kolejnego poranka.
Okazało się, że w czterdziestej wiośnie mojego życia odnalazłam się na nowo :)
Po ogródku też biegam.... w poszukiwaniu kwiatków i kwiatuszków.
Czyż życie nie jest piękne?
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 


14 komentarzy:

  1. Aktualnie nie mogę biegać z powodu problemów ze zdrowiem, ale wielokrotnie podejmowałam próby :) Niestety mój zapał słomiany rozbłyskał jak meteor i równie szybko gasł - najgorzej dopilnować systematycznego biegania, które nie kończy się po miesiącu zmagań.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak jak mówisz- najbardziej boję się, że jak przysiądę, to już nie wstanę .... Słomiany Zapał to moje schizofreniczne "ja" ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, ja też jestem z Ciebie dumna jak nie wiem i zazdroszczę i podziwiam i chcę naśladować!
    Idę dziś.
    To znaczy biegnę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak fajnie! Motywujmy się wzajemnie, oł jea ;)
    Mnie bardzo pomaga "endomondo" i słuchawki na uszach z muzyką- bez tego ciężej się biegnie ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo! Po takiej dawce ruchu człowiek nawet jeśli jest zmęczony to nabiera energii do życia:) Ja niestety nie biegam bo po kilku minutach mam wrażenie, że płuca wypluję, ale namiętnie jeżdżę na rowerze. Zastrzyk energii podobny ;)
    A wiesz, że jest akcja endomodo "Biegasz dla siebie, pobiegnij dla innych"? Zliczane są kilometry i jak wszyscy biegający zrobią do końca maja 10 mln km to 100 tys. zł zostanie przekazanych dla chorych na mukowiscydozę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem Kochana, przyłączyłam się. Wkładam tam systematycznie od magicznych dziewięciu dni po swojej cegiełce- jak dotad 52,2 :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow :) podziwiam.. kiedyś też zacznę biegać, tylko jeszcze nie wiem kiedy :) miałam zacząć jak śnieg stopnieje..
    p.s. fajne zdjęcia!
    Tak trzymaj! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. To nie lada wyzwania się podjęłaś:)) gratuluję i.. podziwiam :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego Twój komentarz został usunięty? :(

      Usuń
  10. Wiem, że przeżywasz trudne chwile, ale pomyślałam, że tym bardziej muszę zapytać czy biegasz nadal. Mam nadzieję, że tak, że dajesz radę.. Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaga Buniu, biegam. Codziennie dodaję cegiełkę od siebie, bardzo motywuje mnie druga fraza hasła " Biegasz dla siebie, pobiegnij dla innych. Zrobiłam już przeszło 212 km. Dziękuję za dobre słowo! Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! 212 km robi wrażenie, szczęka mi opadła do samej ziemi! Trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziennie to zaledwie 5- 7 km, ale cieszę się, że dostrzegasz istotę - dla sportowca- kanapowca jakim byłam do tej pory to naprawdę "wow" osiągnięcie :)))
    Pozdrawiam i dziękuję za dodatkową motywację!

    OdpowiedzUsuń