Translate

piątek, 10 lipca 2015

Szarość szarością poganiana

Tak się zastanawiam, czy przypadkiem nie przesadzam...
Z tą szarością wokół siebie.
Fachowo rzekłabym, "żę mię" fiksacja jakaś dopadła czy inny natręt ;)
Chodzi o malowanie.
Ale nie takie zwyczajne malowanie, tylko przemalowywanie wszystkiego wokoło. Na szaro.
Zakochałam się w tym kolorze i tylko obawa przed karnym spaniem w psiej budzie hamuje me zapędy przed wtargnięciem z pędzlem do sypialni. A farby jeszcze zostało...
W ostatnim czasie  przemianie uległa ściana w saloon'ie. Wcześniej ścianka za tv i kuchnia. I pralnia. Nie mówiąc o koszyczkach wiklinowych, podstawach lamp, wazonikach. 
Gdybym tylko mogła, wszystko machnęłabym na szaro.
Czy to nie jest niepokojący znak?...
 

 before
 
after



czwartek, 9 lipca 2015

Szybki przegląd czerwcowy

Czerwiec obfitował w emocje, kolory, zapachy i smaki.
Emocje- jak to w czerwcu- głównie związane z zakończeniem roku szkolnego oraz oczekiwaniem na rekrutację do wymarzonego gimnazjum. Udało się.
Poza tym byliśmy na koncercie Maryli Rodowicz. Ta Kobieta jest niesamowita! Porwany tłum małych i dużych śpiewał, kołysał się i klaskał w rytm jej evergreen'ów. Dla mnie dodatkowo teksty Osieckiej, im jestem starsza, poruszają najczulsze struny. Uczta duchowa była niezapomniana.
Czerwiec jest też miesiącem truskawki.
 Nie zabrakło truskawkowych wariacji w wersjach light i wersjach hard: od truskawek w naturalnej, czystej postaci, poprzez koktajle, owsiankę z truskawkami, lody, tartę oraz tiramisu. I powiem, że wcale a wcale nie czuliśmy przesytu tym czerwonym owocem.
Poza truskawkami z przydomowego ogródka na stół trafiały własne rzodkiewki, szczypiorek, botwinka a nawet ziemniaczki( pierwszy raz eksperymentowaliśmy i udało się).
I tak to sobie żyjemy, blisko natury, w zwolnionym wakacyjnie rytmie- jedząc, biegając i relaksując się na zapas. Dokładnie na zapas, bo szczęśliwie okazało się, że od września rozpocznę nowy etap w życiu. Dostałam drugą pracę, więc czasu na blogowanie  będzie dużo, dużo mniej. Podekscytowana jestem bardzo. I, przyznam po cichutku, nieco się boję czy się sprawdzę...