Zaczyna się.
Gorący okres przygotowań świątecznych.
Siedzę z ołówkiem w ręku planując menu, zakupy, porządki.
Tyle lat już przygotowuję święta i za każdym razem na etapie "ołówka" ogarnia mnie lekka panika.
I za każdym razem przekonuję samą siebie, że przecież nie to jest najważniejsze.
Mam nadzieję i tym roku trzymać się tej maksymy.
Dzisiaj wraz z Julą miałyśmy za zadanie przygotować stroik na szkolny kiermasz.
Właściwie to Jula miała. Ale skończyło się na tym, że....
Zazdroszczę talentu ulubionym blogerkom w kwestii robienia czegoś z niczego. Pomysłowości i perfekcyjnego wykonania swych dzieł. Ja nawet mając w zasięgu jako takie materiały pomocnicze nie bardzo wiem, jak, z czym, do czego.
Minimalizm to nie tylko moja dewiza. To usprawiedliwienie, fortel. Ale ciiii...
No nic. W końcu to praca dziewięciolatki, jakby co ;)

Jaka piękna ozdoba :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, choć jakby tu florystka wpadła jakaś to dostałoby się noty za " bałagan kompozycyjny", widzę to :/
UsuńJesteś zbyt skromna. stroik jest prosty ale kipi elegancją :))
OdpowiedzUsuńH aniu, jak się widzi Kamilowe cuda ( http://home-fragrance-unknown.blogspot.com/2014/12/pomys-na-szybka-dekoracje-swiateczna-i.html ) to potem strach w ogóle babkę czy wstążkę do ręki wziąć. Ale skoro mówisz, że mimo wszystko jakoś jest, do ufff :)
UsuńNo pewnie, że nie o jest najważniejsze! Ja nawet nie biorę do ręki ołówka:) Od paru lat "mamy małe dzieci", więc Wigilii u nas nie ma (z wyjątkiem tej po urodzeniu Janka-wtedy wszyscy byli u nas:) ). Wigilię spędzamy u Jednych i Drugich Dziadków:) Piekę sernik z rosą, robię kapustę z grzybami, sięgam po minimum potraw, bo brzuch boli na samą myśl nadmiaru....Ale Rodzinka Męża to mnóstwo Szwagierek, więc prześcigają się w łakociach:) Dekoracje to żywioł, cały grudzień to żywioł, na grudzień z ołówkiem jeszcze przyjdzie czas:) buziaki ogromne:)
OdpowiedzUsuńSzczęściara! ;) Pozdrowienia
Usuń