Translate

poniedziałek, 21 października 2013

Kuchnia

"Choć, pomaluj mój świat..."


                     Pojechałam do sklepu po ziemię dla iglaków. Tknięta impulsem ( znów to samo...wrrr...nigdy się tego nie pozbędę) skręciłam w alejkę z farbami i... do domu oprócz ziemi przytargałam farbę, wałek, taśmy malarskie i takie tam...
I przemalowałam pierwotną jarzębinę na chłodną popiel. Moim zdaniem jest lepiej.
EM wrócił z pracy a tu...tadam!...niespodzianka.
Choć zapewne - jego zdaniem- wskazany w tym miejscu byłby cudzysłów.


 




A na ściance nad TV marzy mi się galeria zdjęć, obrazków, ramek.... To będzie numero uno w najbliższym czasie :)

2 komentarze:

  1. Zazdroszczę i nieustająco podziwiam, za umiejętność łapania za pędzel i farbę, ja tego nie mam;))każda zmiana to obowiązkowo fachowiec...

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zmiana :-) Mój małż też potrzebuje czasu, żeby oswoić się z "niespodziankami" :-)

    OdpowiedzUsuń