"Mamooo, my byśmy chciały braciszka...
albo siostrzyczkę" -
usłyszałam od mych latorośli.
Zaniemówiłam. Osłupiałam.Zimny pot oblał me czoło.
" Dziewczynki- odpowiedziałam łagodnie opanowanym ostatkiem sił głosem-
nie wiem, czy to jest dobry pomysł...."
I tu nastąpiło przemówienie argumentujące moje "przeciw".
Żem za stara, że już nie taka pełna zdrowia i wigoru, że chatka wprawdzie własna, ale ciasna, że z finansami krucho by było...
No, wczułam się w to przemówienie, jak nigdy.
Przykro mi się robiło, bo oczami duszy widziałam, jak tulą Nowonarodzonego,
śpiewają kołysanki, całują...
Dziewczynki cierpliwie wysłuchały.
Spojrzały na siebie ( porozumiewawczo?), po czym usłyszałam:
" To może w zamian kupisz nam jeża pigmejskiego?"
....
?
?
.

A to chytre bestyjki z tych Twoich Córeczek ;))
OdpowiedzUsuń